Gdy dom nie jest schronieniem. O braku bezpiecznego dorosłego w dzieciństwie i cieniu traumy relacyjnej

Dla prawidłowego rozwoju dziecka kluczowe jest poczucie bezpieczeństwa. Aby mogło ono spokojnie poznawać świat, rozwijać swoją tożsamość i uczyć się regulacji emocjonalnej, potrzebuje przynajmniej jednego stabilnego, przewidywalnego i dostępnego emocjonalnie opiekuna – tzw. bezpiecznego dorosłego. To właśnie poprzez fizyczne i emocjonalne dostrojenie do rodzica układ nerwowy dziecka uczy się, że świat jest bezpiecznym miejscem, a ono samo jest ważne i chronione.

Co jednak dzieje się w sytuacji, gdy w domu rodzinnym takiego oparcia całkowicie brakuje? Gdy jeden z rodziców zmaga się z uzależnieniem (np. chorobą alkoholową), a drugi cierpi na ciężkie zaburzenia psychiczne (np. schizofrenię)?

W takich warunkach dziecko dorasta w cieniu traumy relacyjnej i rozwojowej. To cichy, chroniczny dramat, który odciska głębokie ślady w psychice i ciele, kształtując dorosłe życie w sposób, z którego często nie zdajemy sobie sprawy.

Świat bez kotwicy: codzienność w dysfunkcyjnym systemie

Dorastanie w rodzinie, w której jeden rodzic pije, a drugi choruje na schizofrenię, oznacza dla dziecka życie w stanie permanentnego, nieprzewidywalnego zagrożenia. W takim systemie rodzinnym brakuje podstawowej struktury i stałości. Zamiast tego codzienność jest rządzona przez chaos, lęk i dezorientację.

1. Nieprzewidywalność i ciągły stan alarmu

Układ nerwowy dziecka w takim domu nigdy nie odpoczywa. Musi być nieustannie „włączony” i przygotowany na najgorsze.

  • Obecność rodzica uzależnionego niesie ze sobą nieprzewidywalną dynamikę – od wybuchów złości, poprzez awantury, aż po nagłe okresy pozornego spokoju. Dziecko uczy się bezbłędnie odczytywać najdrobniejsze sygnały: dźwięk przekręcanego klucza w zamku, ciężar kroków na korytarzu czy ton głosu.
  • Obecność rodzica chorującego na schorobę psychiczną wprowadza zupełnie inny, niezwykle trudny do zrozumienia rodzaj lęku. Dziecko styka się z zachowaniami, które są dla niego głęboko niepokojące i niezrozumiałe (np. podejrzliwość rodzica, mówienie do siebie, stany wycofania, omamy czy urojenia). Ponieważ dziecko nie rozumie natury choroby, może interpretować te stany jako zagrażające lub… obwiniać siebie za zachowanie rodzica.

2. Brak emocjonalnego dostrojenia i puste ramy

Prawidłowy rozwój wymaga fizycznego i emocjonalnego kontaktu. Gładzenie, przytulanie i ciepły głos rodzica stymulują wydzielanie oksytocyny, która naturalnie obniża poziom stresu (kortyzolu). Kiedy rodzice są pochłonięci własnymi demonami – np. walką z nałogiem  lub kryzysami psychicznymi – dziecko zostaje całkowicie samo ze swoimi emocjami. Doświadcza głębokiej samotności i deprywacji emocjonalnej, ucząc się, że jego potrzeby i lęki nikogo nie obchodzą.

3. Odwrócenie ról, czyli parentyfikacja

W systemie, w którym dorośli nie są w stanie pełnić swoich ról, dziecko często zmuszone jest przedwcześnie dorosnąć. Staje się „rodzicem swoich rodziców” (parentyfikacja). Dba o to, by w domu był chleb, ukrywa pijaństwo ojca przed sąsiadami, pilnuje, by chora matka wzięła leki, opiekuje się młodszym rodzeństwem. Ceną za to ucieleśnione „bohaterstwo” jest utrata własnego dzieciństwa i głębokie przekonanie, że na miłość i akceptację trzeba sobie ciężko zapracować ciągłą kontrolą i perfekcjonizmem.


Jak ciało pamięta brak oparcia? Dorosłe życie DDA i DDD

Doświadczenia te nie znikają wraz z wiekiem. Zapisują się bezpośrednio w strukturach autonomicznego układu nerwowego i rzutują na dorosłe życie osób dorastających w rodzinach alkoholowych (DDA) oraz rodzinach dysfunkcyjnych (DDD) .

W dorosłości brak bezpiecznego dorosłego w dzieciństwie może przejawiać się np. jako:

  • Budowanie bliskości staje się źródłem lęku. Pojawia się głęboki lęk przed odrzuceniem, zranieniem lub porzuceniem, przeplatany z potrzebą całkowitej kontroli nad partnerem. Trudno jest zaufać drugiemu człowiekowi, skoro pierwsi opiekunowie zawiedli na całej linii.
  •  Dorosłe DDA/DDD często czują niewytłumaczalny niepokój, bezsenność, mają trudności z koncentracją i nie potrafią się zrelaksować. Ich ciało wciąż funkcjonuje w trybie przetrwania, jakby niebezpieczeństwo wciąż było obecne.
  • Aby przetrwać koszmar dzieciństwa, umysł musiał odciąć się od ciała i emocji. W dorosłości skutkuje to poczuciem „życia za szybą”, trudnością w odczuwaniu pełnej radości, miłości, ale też smutku czy złości.
  • Poczucie, że „coś ze mną jest nie tak”, że jestem gorszy/a od innych. Wstyd ten każe ukrywać swoje prawdziwe ja, potrzeby i emocje.
  • Chroniczne napięcia mięśniowe, bóle kręgosłupa, migreny czy problemy trawienne, które są fizycznym zapisem uwięzionego w ciele stresu z dzieciństwa.

Twoje ciało przetrwało tamten trudny czas. Dziś zasługujesz na to, by w końcu odetchnąć i żyć pełnią życia, a nie tylko walczyć o przetrwanie.


Nosisz w sobie ciężar trudnego dzieciństwa i chcesz odzyskać spokój? 

Zapraszam na indywidualną konsultację: 📞 Telefon: +48 880 244 882 (jeśli nie odbieram, proszę o SMS)

📧 E-mail: dialog@martatyszko.pl

📍 Gabinet w Rybniku: ul. Powstańców Śląskich 3/210

📍 Gabinet w Jastrzębiu-Zdroju: ul. Harcerska 9